Dawno, dawno temu, za górami za lasami, a dokładnie w Bełchatowie o rękę księżniczki walczyło dwóch królewiczów. Obaj znali się doskonale i traktowali się niemal jak bracia. Mimo, że jeden z nich był pierwszy w walce o serce księżniczki, drugi był równie mocno zakochany i cierpiał z każdym kolejnym dniem coraz bardziej na brak miłości. Jego serce wciąż walczyło z rozumem, ponieważ chciało mieć księżniczkę dla siebie, rozum uważał, że przyjaźń jest ważniejsza. Pewnego dnia los się odwrócił i to właśnie on, drugi z królewiczów otrzymał serce księżniczki. Kilka miesięcy później poprosił księżniczkę o rękę, księżniczka zgodziła się bez wahania. Pierwszy królewicz przyglądał się tej sytuacji z boku z uśmiechem i obejmował ramionami inną księżniczkę, która pewnego słonecznego dnia gościnie przebywała w jego królestwie i zawróciła mu w głowie. Spotykając pierwszego królewicza zdecydowała, że zostanie w tym królestwie na dłużej. W końcu miłość jest najważniejsza i otrzymał ją zarówno jeden jak i drugi królewicz. A ich przyjaźń wciąż trwa. Można stwierdzić, że bajka dobiegła końca. Wszyscy się kochają, wypada powiedzieć i żyli długo i szczęśliwie!
Tylko, że życie to nie bajka.
Miłość czasami to za mało.
A przeszłość potrafi nas dopaść w najmniej oczekiwanym momencie.
~*~
Przeżyte chwile nie giną. Nie wiemy nigdy, kiedy wypłyną z dalekiej przeszłości, by nałożyć się na to, co przeżywamy obecnie.~*~
Odchodzę Karol. Zrozum to wielka szansa, nie mogę tego zmarnować.
Kwietniowy deszcz co raz bardziej uderzał o parapet, a Ty przerzucałeś się z boku na bok na swoim ogromnym łóżku i nie potrafiłeś już zasnąć. Spojrzałeś na zegar stojący obok łóżka. Była dopiero piąta rano, a ty za nic w świecie nie mogłeś zasnąć. Wtuliłeś się w poduszkę, ale ona tak bardzo pachniała nią...
Nie Karol, ja już tu nie wrócę. Przepraszam.
Te słowa, ciągle odbijały ci się echem w głowie. Zostawiła cię. Tak po prostu... Znowu jesteś sam. A przecież ty też miałeś być szczęśliwy. W końcu miałeś być szczęśliwy Karolu. Wstałeś z łóżka i ruszyłeś w stronę kuchni by zrobić sobie kawę. Z gorącym napojem wróciłeś do swojej sypialni i patrzyłeś na deszcz. Upiłeś łyk kawy, Bełchatów powoli budził się do życia, a ty stałeś i patrzyłeś za okno. Jakiś młody chłopak chowa się w kapturze wyprowadzając psa na spacer. Często go widywałeś właśnie w tym miejscu. Zastanawiałeś się czy Lukrecja równie często widziała Andrzeja jak spieszył się na trening, w końcu mieszkała z nim na przeciwko, tak jak ty z tym chłopakiem. Zmarszczyłeś brwi... Skąd ona się nagle wzięła w twojej głowie? Dopiero co rozstałeś się z Julią.... Westchnąłeś i rozejrzałeś się po pokoju, twój wzrok przykuła mała szara koperta wystająca z półki z książkami. Odstawiłeś kawę na stolik nocny i sięgnąłeś po kopertę. Usiadłeś na łóżku i powoli ją otworzyłeś. Twoim oczom ukazał się plik zdjęć.
- Capbreton. - powiedziałeś do siebie. Patrzyłeś na zdjęcia, na których obejmowałeś twarz pięknej blondynki. Była szczęśliwa, gdy otuliłeś ją ramionami, albo gdy całowałeś na tle zachodzącego słońca. Tak uroczo się do siebie uśmiechała... Odrzuciłeś szybko zdjęcia od siebie. W tej jednej chwili zrozumiałeś, że jedyną osobą, która sprawiła, że zapomniałeś o Luśce była Julka. Szatynka pojawiła się w twoim życiu bardzo szybko i kompletnie zawróciła ci w głowie. Wierzyłeś, że to z nią ułożysz sobie życie, że to dzięki niej będziesz tak mocno szczęśliwy jak Andrzej i Lukrecja. Nie wiesz co się stanie teraz, gdy cię zostawiła. Boisz się... Tak bardzo się boisz, że wszystko wróci. Nie chcesz. Powiedziałeś kiedyś Lukrecji, że to nie była miłość. Ale co miałeś jej powiedzieć? Widziałeś jak bardzo jest szczęśliwa przy Andrzeju, jak wiele znaczy dla niej twój przyjaciel. Wiedziałeś, że on jeszcze nigdy tak nie kochał, wiedziałeś, że to kobieta jego życia. Jak miałeś jej wtedy powiedzieć, że i ty kochałeś ją równie mocno...
~*~
Stałeś i wpatrywałeś się w lejący za oknem deszcz. Za kilka godzin miałeś być w Warszawie, miałeś złożyć podpis na kontrakcie z nowym klubem, za kilka godzin miałeś rozstać się z Bełchatowem. Westchnąłeś i spojrzałeś na blok blondynki, po raz ostatni go widzisz z tej perspektywy, po raz ostatni możesz tutaj stać i wypatrywać jej postaci. Będziesz tęsknił za tym mieszkaniem, za Skrą, najbardziej za nią, za kobietą która już za niespełna rok zostanie twoją żoną. Poczułeś nagle jak drobne ręce obejmują cię w talii, a jej ciepłe ciało przytula się do twoich pleców.
- Już mi brakuje twojego widoku o poranku. - powiedziała cicho, a ty się odwróciłeś w jej stronę. Uśmiechnąłeś się do niej i założyłeś jej kosmyk włosów za ucho.
- Jedno twoje słowo i zostaje. Niczego jeszcze nie podpisałem. - powiedziałeś poważanie, a ona się zaśmiała, kręcąc głową. Patrzyłeś na jej delikatny uśmiech, na jej ciepłe iskierki w oczach i wiedziałeś, że jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
- Podjęliśmy razem taką decyzję. Poradzimy sobie jakoś, to tylko kilka miesięcy. - westchnąłeś cicho, kilka miesięcy, które będą ci się strasznie dłużyły. Ustaliliście, że do matury Mikołaja Lukrecja zostanie w Bełchatowie. Wiedziałeś jak bardzo jej zależy na tym, by jej brat dostał się na studia, nie mogłeś się nie zgodzić, po za tym to będzie dla was ogromna próba i wierzysz, że ją przetrwacie.
- Luś... - zacząłeś i wziąłeś jej dłoń. Mimowolnie się uśmiechnąłeś widząc mieniący się na jej placu pierścionek, nigdy go nie zdejmowała. Położyłeś jej dłoń w okolicach swojego serca. - Ty już na zawsze jesteś tu, nawet gdy nie ma cię blisko, a do póki tutaj będziesz nic nas nie rozdzieli. Pamiętaj.
- Kocham cię. - powiedziała i mocno się w ciebie wtuliła. Była twoim szczęściem, twoim powietrzem. Doskonale wiesz jak życie wygląda bez niej, jest ono niekończącym się koszmarem. Twoja zmiana klubu nie może wam zaszkodzić, nie pozwolisz na to. Zbyt długo na siebie czekaliście, zbyt wiele przeszliście... Spojrzałeś niechętnie w stronę małej walizki. Za kilka godzin czeka cię zupełnie nowa rzeczywistość. Masz nadzieję, że się w niej nie zgubisz i już nigdy nie stracisz swojego największego skarbu. Skarbu który właśnie znajduje się w twoich ramionach. Wiesz, że zrobisz wszystko, by tak się stało. Tylko czy wszystko wystarczy Andrzeju?
~*~
Siedziałaś otulona kocem i piłaś malinową herbatę, przewracając kartki grubej książki. Myślami cały czas byłaś w Warszawie. Kilka godzin temu, Andrzej został zawodnikiem tamtejszego klubu. Był dla ciebie wszystkim, wiedziałaś jak marzył o reprezentacji, często go łapałaś na tym, jak ogląda zdjęcia z tamtego okresu. Nie wiesz, czy w Skrze by mu się udało powrócić do koszulki w biało-czerwonych barwach... Długo się nad tym zastanawialiście... Ale ty nie mogłaś mieć nic przeciwko, wiedziałaś, że ten moment kiedyś nadejdzie. Twój narzeczony był naprawdę szczęśliwy, gdy powiedziałaś, że nie masz nic przeciwko. Po za tym Warszawa wcale nie jest daleko. Poradzicie sobie. Jesteś mu wdzięczna, za to że zgodził się byś na razie została z Mikołajem w Bełchatowie. Twój brat naprawdę się zmienił. Stał się odpowiedzialny, chciał się dostać na studia i planował wspólną przyszłość wraz ze swoją ukochaną. Miłość naprawdę może zmienić człowieka. Byłaś z niego dumna, ufałaś mu, jednak wolałaś dmuchać na zimne i do czasu matury zostać wraz z nim w Bełchatowie. Musiałaś też zastanowić się co dalej z cukiernią. Z zamyślenia wyrwał cię dzwonek do drzwi. Odłożyłaś książkę na stolik i poszłaś otworzyć.
- Cześć... - powiedział nieśmiało blondyn. Był cały przemoczony, a w jego oczach widziałaś jakiś dziwny strach...
- Karol? - zdziwiłaś się jego wizytą, przecież wiedział, że Andrzej jest w Warszawie...
- Wpuścisz mnie do środka? - zapytał spuszczając wzrok. Był dziwny, nigdy się nie krępował, a teraz był lekko zawstydzony.
- Wejdź. - uśmiechnęłaś się do niego promiennie i wpuściłaś go do wnętrza mieszkania. Zdjął z siebie mokrą kurtkę i zawiesił na wieszaku.
- Wiesz, że dzisiaj mija dokładnie rok, od kiedy mnie po raz pierwszy wpuściłaś do swojego mieszkania? - spytał ze śmiechem. Pamiętałaś doskonale tamten kwietniowy dzień... Skra dwa dni wcześniej zdobyła mistrzostwo Polski... Kłos tamtego dnia przyprowadził Mikołaja, który próbował włamać mu się do samochodu. Pamiętasz jak bardzo było ci wtedy wstyd i jak jego przejście do porządku dziennego po tej nieudanej kradzieży, wprowadziło cię w zdumienie. Był to bez wątpienia jeden z najlepszych wieczorów w twoim życiu...
- Wtedy wprosiłeś się do mnie na kawę. - stwierdziłaś przyglądając się Karolowi, który zerknął na czytaną przez ciebie książkę.
- Była pyszna, tak jak twoje ciasto. Wtedy tak naprawdę wszystko się zaczęło. - spojrzał na ciebie zakłopotany, chyba sam siebie zaskoczył, tym, że to powiedział. Nie wiesz po co wracał do przeszłości.... Jesteś z Andrzejem, niedługo zostaniesz jego żoną. Oboje ułożyliście sobie życie...
- A gdzie zgubiłeś Julkę? -próbowałaś zmienić temat, jednak wyraz twarzy Karola momentalnie się zmienił. Ostatni raz go takiego widziałaś.... Przy waszym rozstaniu
- Nie ma już Julii.
________
Witajcie! Kompletnie zwariowałam. Część z Was, wie już o kogo chodzi powyżej. Tak to jest kontynuacja historii dwóch środkowych walczących o serce pewnej blondynki. Zależało mi na tym, by prolog pojawił się akurat dzisiaj, ponieważ 30 lipca 2014 roku ukazał się prolog I części... >>rozum-sklocony-z-sercem<<:)
Tęskniłam za moimi bohaterami, mam nadzieję, że wy również! :D Jak widać trochę się pozmieniało. Co do samej formy, dodałam perspektywę Karolka. Pomęczymy trochę go, bo ileż można męczyć tego biednego Andrzeja. :D
I rozdział po Kamilu.
Zapraszam !!!
POZDRAWIAM !!!
Paulka
;)
OdpowiedzUsuńdziała, wrócę :)
Usuńkocham, kocham, kocham całym serduszkiem
OdpowiedzUsuńpłaczę, bo sama nie umiem ostatnio napisać nic o siatkarzach. ale mam kilka takich opowiadań, które czytałam bardzo dawno temu, zupełnie na początku, gdy jeszcze nie wiedziałam co je się z czym. lukrecja, andrzej i karol - o ja to pamiętam i naprawdę uśmiechnęłam się szeroko, gdy zobaczyłam, że coś dodałaś. nie czytam ostatnio wiele, bo nie mam czasu, jednak to opowiadanie na pewno będzie mnie miało, bo łączy się z czasem, gdy było dużo o WW, dużo pisałam, choć stawiałam dopiero pierwsze kroki.
Usuńrozkładam ręce chcąc cię przytulić, ret.
Moja droga Ret, zacznę od tego, że dziękuje za komentarz. :) Doskonale Cię rozumiem, czasu niby dużo, a jednak mało... Do sama mam blokadę twórczą... Dlatego jest to opowiadanie, ono mnie odblokowało jakiś czas temu. W ogóle było pisane w czasie, gdy moje życie przechodziło rewolucję. ( wtedy nawet lubiłam bardziej AW od WW... O zgrozo! xd ) Wracam znowu do przeszłości! Może nie powinnam, ale chcę. ;) Właśnie! Wracając do WW, to tutaj też trochę go będzie. :D Nie da sie inaczej!
UsuńWiem, że serce skradli ci skoczkowie ( których bardzo lubię! ) Ale wracaj do nas z siatkarzami ( nie wcale mi nie chodzi o rozkojarzonych ;p )
Pozdrawiam ;*
Zdecydowanie muszę nadrobić część I! Na razie mam wrażenie, że nic tu nie będzie takie oczywiste, a to jest to, co ja lubię najbardziej. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń